niedziela, 28 kwietnia 2013

#Rozdział 2/ Niespodziewany gość.

                                                              *Oczami Violetty*

O godzinie 7:00 Olga obudziła mnie, i kazała mi zejść na śniadanie. Ubrałam się i zeszłam. Po krótkiej chwili, ktoś zadzwonił do drzwi.

- To może ja otworzę. - powiedziała Olga.
- Nie Olga, ja otworzę. W końcu skończyłam już jeść. - uśmiechnęłam się. 

Otworzyłam drzwi. Stałam nieruchomo przez kilka sekund. Byłam zdziwiona a zarazem szczęśliwa. 

- Angie? - spytałam oszołomiona.
- Tak, to ja. - uśmiechnęła się.

Rzuciłam jej się na szyję.

- Angie? Co za miłe spotkanie. - powiedział tata zza progu drzwi.
- Oo German, cześć! - wykrzyknęła.
- Co cię tu sprowadza? - spytałam.
- Przechodziłam obok i pomyślałam że wpadnę do mojej rodziny.
- Rodziny? - spytałam.
- Ops. Wymknęło mi się. - dodała Angie.
- Kochanie.. bo jest taka sprawa. - powiedział tata niepewnie. 
- O co tutaj chodzi, tato?!
- Kochanie, pogadajmy spokojnie. Wejdźmy do salonu.

Angie przywitała się ze wszystkimi. Jade nie była zbyt zadowolona. Zostaliśmy sami. Ja, tata i Angie.

- Musimy Ci o czymś powiedzieć. - zaczęli.
- No słucham.
- Nie łatwo mi to powiedzieć.. Ale Angie jest twoją ciocią.
- Co?! Tato... tato czy Angie to ktoś z twojej rodziny? - spytałam niepewnie. 
- To bliska rodzina mamy..
- Mamy? Czy możecie mi to wszystko wytłumaczyć, o co tutaj chodzi?!
- Ja jestem siostrą twojej mamy. - wykrztusiła z siebie Angie. 
- Co?

Byłam szczęśliwa, ale też trochę zła, że nikt mi o tym nic nie powiedział.

- Ale dlaczego nie powiedzieliście mi tego wcześniej?! - uniosłam się.
- Po prostu nie chcieliśmy cię denerwować. 
- Witaj w rodzinie Angie. Teraz muszę wyjść się przewietrzyć, przemyśleć to wszystko.
- Masz rację, spacer dobrze Ci zrobi. - odparł tata.

Szłam, szłam aż w końcu zobaczyłam jakieś miejsce. Nazywało się "Studio 21". Zawsze marzyłam żeby znaleźć się w jakimś studio nagraniowym czy w czymś podobnym..
Otworzyłam drzwi, i zajrzałam co tam jest. Zobaczyłam grupę ludzi tańczących i śpiewających.


 

Od razu wybiegłam, nie chciałam żeby mnie ktoś zauważył. Gdy wychodziłam ze studia, zaczął padać deszcz. Znów poślizgnęłam się, na szczęście..... złapał mnie Tomas. ZNOWU


Niespodziewanie pocałowaliśmy się. Był wspaniały. Zakochałam się, on we mnie też. Było to widać..

- Yy.. y, dziękuje Ci jeszcze raz za złapanie mnie. - powiedziałam nieśmiało.
- Tobie mogę ratować życie 100 razy. Oo, przestało padać.
- To.. to chyba dobrze. 
- Masz czas?
- W sumie.. tak.
- Może poszlibyśmy na łąkę? 
- Z miłą chęcią. - odpowiedziałam zadowolona.

Dotarliśmy na łąkę. Tomas miał przy sobie gitarę, zaczął na niej grać. 
 Zaczęliśmy razem śpiewać.


Było świetnie.

- Wow, pięknie śpiewasz. - powiedział po skończonej piosence.
- Dziękuje, tobie też świetnie szło.
- Mam pomysł. Znam takie studio, tańczy się w nim, śpiewa.
- Co chcesz przez to powiedzieć? 
- Może.. zapisalibyśmy się tam?
- Hmm.. Pozwolisz mi to przemyśleć?
- Pewnie, dla Ciebie wszystko. Muszę Ci coś powiedzieć.
- Tak?
- Chyba się zakochałem..
- Oo, a kim jest ta szczęściara? 
- To w Tobie się zakochałem.

Przez chwilę zaniemówiłam.

- Wiesz co... ja chyba też.
- Tak, a w kim? - zaśmiał się.
- W tobie, głuptasie.
- Miło mi to słyszeć.
- Robi się późno, muszę już lecieć.
- Dobrze, odprowadzę Cię.

 Tomas odprowadził mnie, był taki romantyczny.

- Tato, już jestem!


Tata chciał, przeprowadzić ze mną rozmowę.

- Angie jest twoją ciocią, tak?
- No tak.
- Kiedyś była też twoją guwernantką, ale wyprowadziliśmy się.
- Co chcesz przez to powiedzieć?
- Chciałabyś, żeby było tak jak dawniej?
- Pewnie że bym chciała. To znaczy że Angie.. przeprowadzi się do nas?
- Tak córeczko.
- Dziękuje Ci tatusiu! - rzuciłam mu się na szyję. 
- Nie ma za co. 
- Tato.. jest taka sprawa.
- Jaka skarbie? 
- Bo wiesz... zawsze chciałam śpiewać. Dziś byłam w 'Studio 21'.
- Co w związku z tym?
- Czy mogłabym się tam zapisać?
- A zależy Ci na tym?
- Tak bardzo. 
- No dobrze.
- Na prawdę?! Oj dziękuje Ci tatusiu tak bardzo, bardzo cię kocham!
- Ja też cię kocham skarbie. Tylko obiecaj mi coś.
 - Wszystko co tylko chcesz.
- Bądź uważna, nie chcę stracić cię tak jak mamę.
- Dobrze tato, będę uważać. Aaa jeszcze jedno. Wczoraj poznałam takiego chłopaka, Tomasa. Jest w moim wieku. To z nim pójdę do studio.
- Czy to twój chłopak?
- Yy.. Nie wiem.
- Nie wiesz?
- To znaczy dziś pocałował mnie i wyznał mi co do mnie czuję. Chciałam się Ciebie spytać, czy mogłabym z nim być, nie będzie Ci to przeszkadzać?
- Jeśli go kochasz... Miłość nie wybiera.
- Oj tato, tak bardzo cię kocham. Bardzo Ci dziękuje!

Pobiegłam do swojego pokoju i zadzwoniłam do Tomasa.

- Halo?
- Cześć Tomas, tu Violetta.
- Violetta? Tęskniłem.
- W sprawie tego studia... niestety.
- Nie przyjdziesz na przesłuchania?
- Nie..
- Dlaczego przecież jesteś świetna!
- Właśnie dlatego tam pójdę. - roześmiałam się.
- Oj wiesz jak mnie nastraszyłaś..
- Nastraszyłam?
- Tak, bo już nas zapisałem. Za dwa dni jest przesłuchanie ze śpiewu, przygotuj się. 
- Myślisz że nam się uda?
- Pewnie że tak!
- Dziękuje że jesteś. - powiedziałam i rozłączyłam się..

Po chwili namysłu położyłam się spać.

__________________________________________________________________

Podobało się? Mam nadzieję że tak. ♥
 



























 

sobota, 27 kwietnia 2013

#Rozdział 1/ Poznanie nowych ludzi.

W końcu jesteśmy w Buenos Aires. Tata wyjął moje walizki z samochodu. Jak na naszą trójkę czyli mnie, Jade i tatę to sporo było tych walizek. Wreszcie dotarliśmy do domu. 

- Olga, Ramalo! - głośno krzyknęłam na ich widok i przytuliłam się do nich. 
- Violetta, skarbie! - wykrzyknęli. Mocno się do mnie przytulili.
- Och, jak ja się za wami stęskniłam!
- My za tobą też słonko.

Olga wzięła walizki do mojego pokoju i je rozpakowała do szafek. Nie mogłam uwierzyć że mój pokój jest taki piękny! 

- Tato, czy mogę wyjść się przewietrzyć? 
- Violetto, nie możesz wychodzić sama w domu, za chwilę wyjdzie z tobą Olga.
- Nie jestem już małym dzieckiem! Co, do ogrodu też wyjść nie mogę? Nie jestem księżniczką zamkniętą w wieży! Nie zgadzam się na takie traktowanie! - odbiegłam zdenerwowana do swojego pokoju. Czaiłam się po domu, i obserwowałam jak tata wychodzi do swojego biura. Szybko wybiegłam na zewnątrz. Poszłam do pobliskiego parku. Zaczął padać deszcz, schowałam się za drzewem i zaczęłam śpiewać mój utwór. Chciałam już iść do domu, lecz poślizgnęłam się. Na szczęście złapał mnie jakiś chłopak, byłam skrępowana.


- Nic Ci się nie stało?-  spytał opiekuńczo 
- Nie, nic. Dziękuje za pomoc.
- Nie ma sprawy, lubię pomagać. - uśmiechnął się. - jestem Tomas. - dodał i wyciągnął do mnie rękę. 
- Violetta, miło mi. Jeszcze raz bardzo Ci dziękuje. 
- Miałabyś może ochotę pójść i wypić ze mną sok? Znam fajne miejsce ' RestoBar' właściwie to tam pracuję i rozwożę pizzę. 
- Chętnie. - powiedziałam z bananem na twarzy. Czy mogę najpierw zadzwonić? 
- Oczywiście. 

Nie chciałam dzwonić do taty, lecz nie chciałam też żeby się o mnie martwił. Nie chcę kolejnej awantury, więc wolę zadzwonić.

                                                                   * Oczami Tomasa *

Violetta była piękna, zwłaszcza w tych kroplach deszczu. To chyba była miłość od pierwszego wrażenia. Jeszcze nigdy nie zakochałem się tak na prawdę, ona była wyjątkowa.
  Gdy dotarliśmy do RestoBaru zamówiłem pizzę i soki. 

- Czy może być sok truskawkowy? - spytałem.
- Skąd wiedziałeś? To mój ulubiony, oczywiście że może być. 
- Może opowiesz mi trochę o sobie? - zapytałem stanowczo. 
- Hmm.. Czemu nie.  Jestem tutaj nowa, to znaczy nie zupełnie bo już tu kiedyś byłam ale dziś przyjechałam tutaj z Madrytu. Jestem tutaj troszkę zagubiona, dawno nie widziałam tego miejsca, wiesz jak to jest.. Na dodatek mój tata uważa, że będę ciągle siedzieć w domu, nie jestem księżniczką zamkniętą w wieży, teraz uciekłam z domu. Marzę o tym, żeby trafić do jakiegoś studio, chciałabym śpiewać. Niestety.. tata mi na to nie pozwala.. Pewnie boi się że straci mnie tak jak moją mamę..
- Straci?
- Tak, moja mama zginęła w wypadku samochodowym.. Mój tata nie chcę żeby było tak ze mną. - powiedziała z łzami w oczach.
- Ojej, nie wiedziałem.. przykro mi. 
- Może oprowadzisz mnie po okolicy? Oczywiście jeżeli nie masz innych planów, nie chcę zawracać Ci głowy.
- Oczywiście, możemy się przejść. Nie mów tak, nie zawracasz mi głowy.


                                             * Oczami Violetty*

On był taki miły, chciałam poznać go bliżej. Był idealny, lecz tata nie może dowiedzieć się, że jestem tu z nim. Zabrania mi kontaktów z nieznajomymi. 
Poszliśmy do parku i w wiele innych miejsc. Bardzo mi się podobało, miło spędziłam z nim czas.

- Przepraszam, ale muszę już iść. - uznałam.
- Może cię odprowadzić? Ostrzegam, nie uda Ci się mi odmówić. - zaśmiał się.
- Dobrze, dobrze.. Dziękuje Ci, za miło spędzony czas.
- Nie ma za co.

Gdy już dotarliśmy, Tomas pocałował mnie w policzek a ja wróciłam do domu. Cały czas o nim myślałam, czułam się jak bym znała go ze 100 lat. Chyba zakochałam się po raz pierwszy..

 
 
Po długim myśleniu położyłam się spać. 


_____________________________________________________

I jak wam się podobało? Myślę że wyszło całkiem nie źle. Kolejny rozdział pewnie pojawi się jutro. :)

Prolog/ Violetta. ♥



* Oczami Violetty * 

Usiadłam wygodnie w fotelu samolotu. Obok mnie siedziała Jade... Och, jak ja jej nie lubię. To 'dziewczyna' mojego taty. Ciągle gada o jakichś bzdurach. Tym razem też tak było, gadała o czymś do mnie, ale ja założyłam słuchawki na uszy i słuchałam moich ulubionych piosenek. W jednej ręce trzymałam MP4 a w drugiej mój pamiętnik. 

 

27 kwietnia, sobota:

Siedzę w samolocie, obok Jade. Jadę do Buenos Aires. Ciągle z tatą się przeprowadzamy, nie chcę żeby tak było. Mam nadzieję że w Buenos Aires zostaniemy na stałe. Chciałabym poznać tam znajomych, przyjaciół.. Jeszcze nigdy nie było to możliwe. Marzę o karierze, chciałabym być piosenkarką, śpiewać w jakimś studio... Myślę, że mi się to uda. Podobno moja mama śpiewała tak pięknie jak ja. To ciągle powtarza mi mój tata. Bardzo tęsknie za mamą. Tata nie zgadza się na to, abym śpiewała... Może nie chcę mnie stracić tak jak mamy, trochę go rozumiem ale chcę spełniać moje marzenia. Chociaż raz niech mi się coś uda. Zaraz lądujemy, oby wszystko było dobrze. 

- Violetta! Oj słonko, trzymaj się. - powiedziała Jade.

' Słonko'. Ona udaje że mnie kocha, tak na prawdę tak nie jest. Jest dziwna, w dodatku ma dziwnego brata Matiasa. 

Wylądowaliśmy



I jak, prolog się podobał? Myślę że tak, może rozdział pojawi się jeszcze dziś! :) 
 



piątek, 26 kwietnia 2013

#Początek . :D

Cześć . :)
Jestem Roksana i mam 11 lat. :) Jestem fanką serialu 'Violetta' więc postanowiłam pisać o jej przygodach opowiadania. Oczywiście będę zmieniała jej przygody, bo nie chcę pisać tego, co było w odcinkach. Myślę że ktoś będzie to czytał i że będzie wam się to podobało. :)



Może napiszę coś dziś. :)