* Oczami Violetty *
Usiadłam wygodnie w fotelu samolotu. Obok mnie siedziała Jade... Och, jak ja jej nie lubię. To 'dziewczyna' mojego taty. Ciągle gada o jakichś bzdurach. Tym razem też tak było, gadała o czymś do mnie, ale ja założyłam słuchawki na uszy i słuchałam moich ulubionych piosenek. W jednej ręce trzymałam MP4 a w drugiej mój pamiętnik.
27 kwietnia, sobota:
Siedzę w samolocie, obok Jade. Jadę do Buenos Aires. Ciągle z tatą się przeprowadzamy, nie chcę żeby tak było. Mam nadzieję że w Buenos Aires zostaniemy na stałe. Chciałabym poznać tam znajomych, przyjaciół.. Jeszcze nigdy nie było to możliwe. Marzę o karierze, chciałabym być piosenkarką, śpiewać w jakimś studio... Myślę, że mi się to uda. Podobno moja mama śpiewała tak pięknie jak ja. To ciągle powtarza mi mój tata. Bardzo tęsknie za mamą. Tata nie zgadza się na to, abym śpiewała... Może nie chcę mnie stracić tak jak mamy, trochę go rozumiem ale chcę spełniać moje marzenia. Chociaż raz niech mi się coś uda. Zaraz lądujemy, oby wszystko było dobrze.
- Violetta! Oj słonko, trzymaj się. - powiedziała Jade.
' Słonko'. Ona udaje że mnie kocha, tak na prawdę tak nie jest. Jest dziwna, w dodatku ma dziwnego brata Matiasa.
Wylądowaliśmy
I jak, prolog się podobał? Myślę że tak, może rozdział pojawi się jeszcze dziś! :)
Zajebiste. <3
OdpowiedzUsuńŚwietnie.Wiem,że rozdziały również takie będą. :)
OdpowiedzUsuń